Oglądaj z Live Nation

    Wiecej informacji

    ROBERT PLANT + ALISON KRAUSS - RAISE THE ROOF

     "To piosenki, które zdobyły nasze serca dawno temu, ale zgubiły się w odmętach mijających lat" – mówi Robert Plant. "Słyszysz je i stwierdzasz: 'Człowieku, posłuchaj tego numeru , musisz to zaśpiewać'.  Są jak prawdziwe wakacje, magiczne miejsce, do którego trafiasz nagle i niespodziewanie."

    W 2007 roku Plant i Alison Krauss wydali "Raising Sand", jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych albumów XXI wieku. Płyta w nieprawdopodobny, wręcz hipnotyzujący sposób łączy jednego z największych rockmanów na świecie z prawdopodobnie najlepszą i najbardziej szanowaną piosenkarką country. Album wyprodukowany przez legendarnego T Bone Burnetta zajął II miejsca na Billboard 200 i otrzymał status platynowej płyty. Krążek zdobył również sześć nagród Grammy m.in. w kategoriach Album oraz Płyta Roku.

    Obecnie, po czternastu latach, muzyczne ikony powracają z albumem "Raise the Roof". Znajduje się na nim tuzin piosenek reprezentujących różne gatunki i style, które definiują tą niezwykłą współpracę.

    Plant i Krauss podczas nagrywania krążka zdecydowanie nie chcieli podążać utartymi ścieżkami. "Chcieliśmy pójść krok do przodu" - mówi Krauss. "Wprowadziliśmy do zespołu wyjątkowych ludzi, niezwykłe osobowości, dzięki którym spotkanie w studiu przyniosło nam nową intymną harmonię".

    Duet zamierzał kontynuować styl znany z „Raising Sand". Było tak wiele entuzjazmu, podniecenia i adrenaliny, że byłoby głupotą, gdybyśmy nie kontynuowali tej drogi " - mówi Plant". Wspólnie wybieraliśmy piosenki, próbowaliśmy wypracować jakieś pomysły, ale raptem ktoś zapytał, czy nie chciałbym zabrać mojego zespołu na koło podbiegunowe - 'OK, zrobię to! Zadzwoń później, Alison!'. Ona odeszła i zdobyła kolejną Grammy. Oboje stale nagrywałyśmy jakieś nowe płyty.

    "Wiedziałem, że może to nas rozdzielić. Nagrywałem płyty i trafiłem w niezwykłe miejsce."

    Jednak w rzeczywistości, oboje gromadzili pomysły na piosenki, które chcieli wspólnie wykonać i przekazywali sobie wybrane utwory. "Od zawsze podziwiałam, jak Lucinda Williams śpiewa 'Can't Let Go', i wysłałam to nagranie Robertowi co najmniej dziesięć lat temu" - mówi Krauss. "Pamiętam, jak jeździłam po okolicy, słuchając tej piosenki i myślałam, jak byłoby fajnie, gdybyśmy zaśpiewali ją razem".

    Natomiast Plant miał na oku kilka kawałków R&B. "Piosenka Betty Harris 'Trouble With My Lover' zawsze wisiała w powietrzu," - mówi. "Gdyby Alison to zaśpiewa, pokazałaby swój wspaniały dar. A 'Searching for My Love' Bobby'ego Moore'a to coś, co kiedyś śpiewałem w szkole, kolejny skrawek pięknej, zagubionej muzyki soul, która niczym satelita krążyła między nami od dawna."

    Kiedy w końcu udało im się ponownie spotkać w Nashville pod koniec 2019 roku, Plant stwierdził , że było to "w pewnym sensie zniechęcające." W końcu, kiedy spotkali się po raz pierwszy, nie mieli wobec siebie żadnych oczekiwań; "Kiedy zaczynaliśmy, Robert powiedział, że jeśli to nie spełni naszych oczekiwań, spróbujemy przez trzy dni i pożegnamy się", mówi Krauss.

    Jednak tym razem musieli nie tylko przełamać granicę swojej wielkiej popularności, ale zmierzyć się także z sukcesem „Raising Sand’’. Jak twierdzi Krauss, gdy ich nowa współpraca rozkręciła się na dobre nagrania były "bardzo naturalne, bardzo łatwe — i naprawdę zabawne".

    Robert Plant chciał wprowadzić tradycyjną muzykę, która była częścią jego własnej kultury. "Jestem wielkim miłośnikiem twórczości Berta Janscha od czasów, gdy byłem nastolatkiem" - mówi - "I całego tego irlandzkiego, szkockiego i angielskiego folkowego stylu, który ma odmienny charakter i inną perspektywę liryczną. Bardzo chciałem wnieść, choć część tej kultury do naszej płyty". – dodaje.

    "Jedną z moich ulubionych części albumu są piosenki, bądź autorzy piosenek, o których nigdy nie słyszałam" mówi Krauss, twierdząc, że oprócz "It Don't Bother Me" Janscha, czuje, że kolejnym hitem na płycie będzie "Go Your Way" angielskiej piosenkarki folkowej Anne Briggs. "Praca z Robertem, a także z T Bonem, to także wspaniała lekcja historii muzyki".

    Materiał na płycie zawiera kompozycje tak zróżnicowanych autorów jak Merle Haggard ("Going Where the Lonely Go"), tajemniczej blueswoman Geeshie Wiley ("Last Kind Words Blues"), a nawet oryginał duetu Plant-Burnett, "High and Lonesome". Wszystko nagrane jest w aranżacjach jeszcze bardziej sugestywnych, oszczędnych i hipnotycznych niż te znane z "Raising Sand". Oprócz podstawowego zespołu znakomitych muzyków zebranych przez Burnetta, w tym perkusisty Jaya Bellerose'a i gitarzysty Marca Ribota we wszystkich utworach na płycie pojawiają się znamienici goście: David Hidalgo z Los Lobos, czarodziej jazzu Bill Frisell i Buddy Miller.

    Zarówno Plant, jak i Krauss twierdzą zgodnie, że nagranie "Quattro (World Drifts In)", utworu uwielbianego przez Amerykanów zespołu Calexico, jest punktem zwrotnym całej płyty "Raise the Roof". "Usłyszałam tę piosenkę po raz pierwszy gdy Robert wysłał mi ją w zestawieniu utworów, które chciał nagrać", mówi Krauss. "Pomyślałem, 'O rany, zaczynamy'. To właśnie ten numer sprawił, że byłam pewna, że zrobimy kolejny album".

    Nagrania "Raise the Roof" zostały ukończone na kilka tygodni przed całkowitym lockdownem. Wokaliści zostali rozdzieleni oceanem na równe osiemnaście miesięcy ("Nigdy nie byłem w jednym miejscu tak długo, od czasów, gdy chodziłam do szkoły" - mówi Plant).

    Teraz wreszcie poczuli się gotowi, by puścić muzykę w świat. Oboje snują plany dotyczące trasy koncertowej, na którą ich wierni fani czekali od wielu lat.

    "Nadszedł czas, aby pomyśleć o ponownym wejściu na scenę i o uczuciu, gdy jest się nieco stremowanym" - mówi Plant. "I to jest tak naprawdę rzecz, dla której oboje żyjemy - ten spacer z boku sceny do mikrofonu. To jest najdłuższa podróż, bo trwa całe życie".

    Osiągnięcia Roberta Planta i Alison Krauss, oczywiście, są ogromne, ale wraz z wydaniem "Raise the Roof", robią kolejny milowy krok, nieporównywalny z niczym innym. "Nasz romans składa się z wielu przeciwieństw" - mówi Krauss. 

    "To tak odległe od wszystkiego, co udało mi się zrobić do tej pory" - mówi Plant. "Uwielbiam cały muzyczny kalejdoskop, który przez lata odkrywałem, lecz teraz trafiłem do miejsca, gdzie mogę myśleć w kategoriach piosenki i samodzielnie decydować, jakie wprowadzić do niej emocje. To wybuchowa mieszanka, która udało się nam stworzyć i obyśmy mieli takich więcej."

    Gatunki

    Więcej koncertów Live Nation